czwartek, 28 lutego 2019

Pogoń niejedno ma imię - część 10, koszykówka mężczyzn



Hej, hej tu...szczecińskie NBA. Koszykówka w stolicy Pomorza Zachodniego od wielu lat zajmuje czołową pozycję wśród najpopularniejszych sportów. W związku z tym dyscyplina rozwijała się w wielu klubach, a jednym z nich była również Pogoń (chociaż sport trafił pod portowe skrzydła stosunkowo późno).

Początki koszykówki w Szczecinie to rok 1948, kiedy zaczęła działać sekcja przy AZS. W latach powojennych ciężko było mówić o zawodowym graniu, więc większość aktywności była skupiona wokół młodych graczy. W latach 50. w rozgrywkach juniorów startował m.in. Kolejarz Szczecin (z trenerem Romanem Paszkowskim), którego uznaje się za poprzednika Pogoni. 

Portowcy swoją przygodę z koszykówką rozpoczęli w 1961 roku, a ich pierwszym trenerem został Roman Wysocki. Klub rozwijał się w III lidze i wraz z upływem lat zaczął coraz śmielej myśleć o awansie. Ten przyszedł w sezonie 1965/66, ale kosztem Ogniwa Szczecin, którego sekcja ze względu na problemy finansowe została włączona do Pogoni, dzięki czemu Portowcy zajęli miejsce przeciwnika w wyższej klasie rozgrywkowej. II liga to głównie walka o utrzymanie lub o środek tabeli. Wszystko zmienia się na początku lat 70. Granatowo-bordowi stają się silnym zespołem i I liga jest już w ich zasięgu. Upragnionym sezonem okazują się rozgrywki 1971/72. Wilki Morskie (jak nazywano Pogoń) w 22 meczach odnoszą 17 zwycięstw i z 1. miejsca uzyskują awans do najwyższej klasy rozgrywkowej!


Tabela historycznego sezonu:

Źródło: [1]

I zwycięski skład:
Źródło: [1]

Pierwszym przeciwnikiem szczecinian w Ekstraklasie był Lech Poznań. W inauguracyjnym pojedynku lepsi okazali się goście z Wielkopolski, ale rewanż należał już do Pogoni. 68:61 to wynik pierwszego w historii zwycięstwa Portowców w Ekstraklasie.


Źródło: [2]

Źródło: [2]

Debiutancki sezon Pogoń zakończyła na 8 miejscu, ale o zwycięstwa nie było łatwo.

Źródło: [2]

Portowcy w kolejnych rozgrywkach musieli przełknąć gorycz porażki i pożegnali się z I ligą. Dzięki reformie rozgrywek i meczom barażowym szczecinianie wracają do elity w roku 1974. Ich drugi pobyt wśród najlepszych drużyn jest tym razem dłuższy i trwa 3 lata. 


Źródło: [2]

Pod koniec lat 70. drużyna przechodzi kryzys i spada do III ligi. Banicja na tak niskim poziomie trwa jednak rok i po barażach ze Spójnią Stargard udaje się wrócić na II poziom. Historycznym i jednym z najważniejszych dla Pogoni był rok 1981. Szczecinianie (jako zespół z zaplecza Ekstraklasy) zdobywają Puchar Polski.


Tak przebieg turnieju finałowego opisuje w swojej książce Andrzej Garstka:
To, co nie udało się w lidze — udało się w innej klasie rozgrywkowej — w Pucharze Polski. Puchar Polski w koszykówce mężczyzn rozgrywany jest z przerwami od 1934 roku, a jego pierwszym zwycięzcą został zespół warszawskiej Polonii. W całej historii do sezonu 1980/81 najwięcej tytułów, sześć, zdobył Śląsk Wrocław. Drużyna Wilków Morskich obok pierwszoligowych zespołów Legii Warszawa i Wisły Kraków oraz drugoligowca — Siarki Tarnobrzeg w dniach 13 — 14 czerwca walczyła na parkiecie Wojewódzkiego Domu Sportu w Szczecinie o główne trofeum, którym był Puchar Polski koszykarzy. Pierwszym przeciwnikiem podopiecznych trenera Stanisława Rytko była Wisła Kraków. Z wyjątkiem pierwszych minut gry krakowianie nie potrafili nawiązać równorzędnej walki z II ligową Pogonią. Agresywna obrona i duża skuteczność rzutowa szczecińskiego zespołu zapewniła mu zwycięstwo nad rutynowanym przeciwnikiem 90:78 (48:38). Punkty dla Pogoni zdobyli: Serafin 23, Szewczyk 17, Warszawski 17, Krasoń 12, Lamczyk 9, Caboń 8 i Majcherek 4, a dla Wisły — Międzik 20, Seweryn 19, Kudłacz 18, Wielebnowski 12, Żochowski 6 i Zgłobikowski 6. Drugim pretendentem do głównego trofeum imprezy okazała się Legia Warszawa, która pokonała Siarkę Tarnobrzeg 86:83 (34:46). 14 czerwca 1981 roku w finałowym meczu o Puchar Polski zmierzyły się drużyny Pogoni i Legi. Pogoń nie była faworytem, ale na swoim terenie przy fanatycznym dopingu kibiców nieoczekiwanie, ale zasłużenie pokonała Legię Warszawę 80:79 (37:36). Mecz w regulaminowym czasie zakończył się remisem 72:72. O losach pucharu zadecydowała dopiero pięciominutowa dogrywka. Więcej opanowania w tej wojnie nerwów wykazały Wilki Morskie kończąc spotkanie jednopunktowym zwycięstwem, trzecie miejsce zajęli koszykarze Wisły Kraków. Punkty zdobyli dla Pogoni — Serafin 24, Caboń 17, Lamczyk 11, Krasoń 11, Warszawski 9, Szewczyk 3 i Majcherek 2, a dla Legi — Prokop 30, Raczek 15, Kwasiborski 13, Michalski 12, Podgórski 5 i Ciak 4. Po raz pierwszy w historii sekcji główne trofeum wywalczyli koszykarze drugoligowego zespołu, a decydujący mecz na długo zapadł w pamięci zawodników i kibiców. Źródło: [1]

Źródło: [1]

W 1982 roku sportową karierę (po 20 latach!) zakończyła jedna z legend Pogoni, Paweł Waniorek (reprezentant kraju i król strzelców sezonu 1972/73 z 822 punktami).

Lata 80. to balansowanie między I a II ligą, a także sporo ruchów kadrowych. Jednym z katów Pogoni był w tamtym okresie Mieczysław Młynarski z Górnika Wałbrzych, którego jeden z rekordów rzutowych do dziś zajmuje 1. miejsce w tabeli wszech czasów. 


Źródło: wikipedia.org

Pod koniec dekady Pogoń spadła z I ligi i wróciła do niej dopiero w 1992 roku. Bardzo młody zespół dal radę się utrzymać, ale w kolejnym sezonie Portowcy żegnają się z elitą i jak się okazało...na stałe. W 1995 roku Pogoń przechodzi restrukturyzację i sekcja koszykarska trafia do PKK Szczecin.

Obecnie Gród Gryfa w najwyższej klasie rozgrywkowej jest reprezentowany przez drużynę King Wilki Morskie, której nazwa nawiązuje do historii Pogoni. Największym dotychczasowym sukcesem koszykarzy był awans do fazy play-off, w której uznali wyższość Anwilu Włocławek. Co ciekawe pod szyldem Wilków (a raczej Wilczyc) występował też zespół kobiecy, któremu udało się awansować do Basket Ligi (sezon 2013/14), ale po rocznych występach zakończył działalność.

Historię koszykarskiej Pogoni opisano również kilku książkach, ale zwłaszcza jedna z nich zasługuje na szczególną uwagę. Szczegółowe dane i statystyki pozwalają wrócić do każdego sezonu z osobna.
Bogate opracowanie Andrzeja Garstki można znaleźć pod linkiem poniżej:
Źródło: [1], https://issuu.com/baggio87/docs/andrzejgarstka_mkspogonszczecin_koszykowka


Źródła:

1 - Andrzej Garstka, Morski Klub Sportowy, Pogoń Szczecin, Koszykówka 1961-1995, https://issuu.com/baggio87/docs/andrzejgarstka_mkspogonszczecin_koszykowka
2 - Kurier Szczeciński
3 - 50 lat Morskiego Klubu Sportowego Pogoń, praca zbiorowa, Szczecin 1998
4 - własne

Znajdź mnie na Facebooku: www.facebook.com/bramasportowa

niedziela, 10 lutego 2019

Wydarzyło się w Szczecinie, część 13



Pichot, Leroy, Dumant kontra Gąsior, Suski i Frąszczak. Szczecin rzadko kiedy gościł kadrę narodową, ale tak się złożyło, że w 1958 roku Gród Gryfa był gospodarzem towarzyskiego meczu piłki ręcznej mężczyzn pomiędzy Polską a Francją. Obecnie takie spotkanie byłoby nie lada gratką dla kibiców (trójkolorowi to  m.in. wielokrotni mistrzowie świata). Podobnie było i wtedy, bo, co warto podkreślić, zmierzyły się ze sobą 5. i 9. drużyna świata.

Biało-czerwoni udanie zadebiutowali na na swoim pierwszym mundialu. Tak turniej w NRD wspomina Przegląd Sportowy:

W lipcu 1957 r. nasza reprezentacja rozegrała pierwszy mecz międzypaństwowy siedmioosobowych drużyn, a już po kilku miesiącach przystąpiła do mistrzostw świata w NRD. Polacy sprawili ogromną niespodziankę. Zajęli piąte miejsce wśród 16 ekip. W meczu z Jugosławią (9:7) po przerwie rywale strzelili biało-czerwonym jednego gola! W spotkaniu o piątą lokatę zespół trenera Tadeusza Breguły pokonał Norwegów 20:18. Gwiazdami byli wtedy Jan Suski, uznawany za najlepszego rozgrywającego w Europie, i Kazimierz „Kaju" Frąszczak, późniejszy 13-krotny mistrz Polski ze Śląskiem Wrocław, który zresztą zakładał. https://www.przegladsportowy.pl/pilka-reczna/historia-ms-pilkarzy-recznych-polacy-na-mundialach/7wlnr3r

Francuzom poszło nieco gorzej i uplasowali się pod koniec pierwszej dziesiątki.

Klasyfikacja końcowa MŚ 1958:
Źródło: wikipedia.org

Mecz pomiędzy ekipami Polski i Francji w Szczecinie miał być rewanżem za wcześniejsze spotkanie towarzyskie zakończone remisem 10:10. 

Obie reprezentacje były nastawione na wygraną.

Przyjechaliśmy po zwycięstwo. Jeżeli tylko Pichot będzie w pełnej formie powinniśmy wygrać. W każdym razie postaramy się pokazać grę możliwie najciekawszą. Chcielibyśmy. aby publiczność odniosła najlepsze wrażenia. Kristian Picard, trener trójkolorowych.

Każdy chce wygrać. My mamy na to równe szanse. Jeżeli wyjdą nam pierwsze piłki i zawodnicy wytrzymają mecz nerwowo powinniśmy tym razem przechylić szalę na swoją korzyść. Tadeusz Breguła, trener biało-czerwonych.

Reprezentacja Polski przyjechała do Szczecina w następującym składzie: Gąsior, Wiechuła, Dauksza, Suski, Frąszczak, Rozwadowski, Rajchel, Hagodziński, Zawadziński, Cieślak, Pyjos i Piszczyk.


Źródło: Kurier Szczeciński, 1958


Źródło: Kurier Szczeciński, 1958





Mecz potoczył się znakomicie dla biało-czerwonych. W pierwszej połowie Polacy całkowicie wyłączyli z gry "czarodzieja piłki", Pichot'a i byli dużo bardziej skuteczni w ataku. W drugiej odsłonie trójkolorowi zaczęli wykorzystywać swoje inne atuty, ale było już za późno żeby odwrócić losy spotkania. Końcowy wynik 22:11 pokazuje całkowitą dominację naszej kadry. Chyba nikt nie miałby nic przeciwko, gdyby udało się go powtórzyć w dzisiejszych realiach. 

Zespół polski przynajmniej o klasę przewyższał przeciwników panując prawie przez cały czas na boisku szczecińskiej hali sportowej. (...) Doskonały plan taktyczny trenera Breguły spowodował, iż ten niebezpieczny indywidualista (Pichot) i doskonały strzelec był całkowicie unieruchomiony przez polską obronę.(...)
Wyróżnić należy jeszcze organizatorów spotkania, którzy spisali się bardzo dobrze i żałować, że szczecińska hala mieści na takie imprezy jedynie tysiąc widzów. Była to bowiem impreza naprawdę ciekawa. Kurier Szczeciński 1958.

Źródło: Kurier Szczeciński, 1958, kliknij żeby powiększyć



Źródło: własne, Kurier Szczeciński

Znajdź mnie na Facebooku: www.facebook.com/bramasportowa

czwartek, 17 stycznia 2019

Statystyczny Wilk


Sezon 2018/19 miał być wyjątkowy dla wszystkich kibiców Wilków Morskich i samego klubu. Doświadczenie ligowe i ciekawe transfery miały w końcu doprowadzić szczecinian w górne rejony tabeli. Play-offy były planem minimum, a co więcej sporo osób zapowiadało walkę o medale i próbę zdetronizowania ekip z Zielonej Góry, Włocławka i Torunia.


Źródło: https://www.przegladsportowy.pl/koszykowka/polska-liga-koszykowki/king-szczecin-piaty-kandydat-do-medali-ebl/5bw5cyv

Znaleźli się też i tacy, którzy mówili o...zdobyciu tytułu mistrzowskiego.

Źródło: https://24kurier.pl/aktualnosci/sport/koszykowka-odwazne-deklaracje-king-mierzy-w-zloto/

Kilka miesięcy po wspomnianych zapowiedziach tabela ligowa wygląda jak niżej i próżno szukać szczecinian wśród czołowych drużyn.

Źródło: plk.pl, kliknij żeby powiększyć

Formę Kinga w pierwszych 15 meczach prezentuje poniższe zestawienie. Jak można zobaczyć zespołowi przede wszystkim brakuje stabilizacji.

Źródło: własne, na czerwono porażki, na zielono zwycięstwa, na żółto remisy

Sezon zaczął się znakomicie, bo od rozgromienia Spójni Stargard, minimalnej porażki z mistrzem Polski i pewnego zwycięstwa z Rosą Radom. Kiedy kibice już zacierali ręce przyszła niespodziewana porażka z Legią Warszawa. Wynik ten wyglądał na wypadek przy pracy, o czym miały świadczyć zwycięstwa z ekipami z Krosna i Dąbrowy Górniczej. Jednak od 7 kolejki wszystko się posypało i w następnych 9 meczach King wygrał tylko dwa razy (z czego raz po dogrywce z niżej notowanym AZS-em Koszalin) i tracił średnio....94 punkty na każde spotkanie.

Źródło: własne

Źródło: własne

Ulubioną kwartą Kinga jest ta z numerem II, szczecinianie wygrali ją aż 11 razy (na 15 spotkań). Na przeciwnym biegunie znajdują się kwarty III i IV, które kończyły się porażką koszykarzy z Grodu Gryfa w aż 9 przypadkach. Jeśli spojrzeć na pierwsze zestawienie to drugie połowy meczów święcą się przeważnie na czerwono.


Źródło: własne

Tylko raz Kingowi udało się wygrać wszystkie kwarty w meczu. W większości wygranych spotkań łupem szczecinian padały 3 z 4 części. Niemal identycznie prezentuje się sytuacja w przypadku porażek. Żeby pokonać Wilki Morskie należało zwykle wygrać 3 kwarty (chociaż w 3 meczach wystarczyły dwie). Jak widać końcówki kompletnie nie leżą szczecinianom, bo aż 8 razy przegrywali całą drugą połowę. Co ciekawe King w 4 spotkaniach prowadził po III kwartach, żeby ostatecznie ulec w ostatniej i przegrać mecz. Tylko raz Wilki Morskie odwróciły losy meczu w IV kwarcie. Bardzo bolesne było zwłaszcza spotkanie 15 kolejki z Polskim Cukrem Toruń. Po pierwszej połowie King miał wyżej notowanego przeciwnika na deskach i wystarczyło tylko zachować koncentrację. Druga część gry zakończyła się jednak porażką 19 punktami i przesądziła o losach meczu. 

Źródło: własne

Spadek koncentracji widać też w średniej liczbie traconych punktów w III, a zwłaszcza w IV kwarcie.

Szczecinianie mają obecnie spory ból głowy. Myślenie o medalu trzeba odłożyć chwilowo na bok i skupić się głównie na walce o 8 miejsce. Kilka następnych wpadek może oddalić Kinga od tego "minimalistycznego" celu. 

Szansa na poprawę nastrojów nadarzy się już w najbliższy weekend, bo na historyczne derby Pomorza Zachodniego do Szczecina zawita Spójnia, która obecnie zamyka ligową tabelę. Biorąc pod uwagę ostatnie wyniki nie ma chyba co liczyć na powtórkę z pierwszego meczu. Jeśli Wilki Morskie znowu stracą głowę w drugiej połowie to w Szczecinie może dojść do sporej niespodzianki.


Źródło: własne
Znajdź mnie na FB: www.facebook.com/bramasportowa


wtorek, 1 stycznia 2019

Pogoń niejedno ma imię - część 9, piłka ręczna mężczyzn




Piłka ręczna jest jednym z najpopularniejszych sportów na świecie, który gromadzi w halach i przed telewizorami rzesze kibiców. Dla Szczecina jest to dyscyplina szczególna, ponieważ to właśnie w niej Gród Gryfa święcił największe tryumfy. Większość trofeów padła łupem szczypiornistek (http://bramasportowa.blogspot.com/2016/12/panie-gora.html), ale panowie również sprawiali mnóstwo radości swoim fanom.

Początki szczecińskiego szczypiorniaka sięgają lat 50., kiedy to powstał samodzielny, okręgowy związek. Piłka ręczna rozwija się głównie dzięki klubowi Zryw i halowym mistrzostwom miasta. W Pogoni sekcja męska powstaje w roku 1958 (za sprawą m.in. Jana Świstelnickiego) i zrzesza młodych zawodników, którzy reprezentują klub w rozgrywkach A-klasy. 

Lata 60. to batalie w Wojewódzkiej Lidze Handlowej, w której to Portowcy są jedną z najlepszych drużyn. Ze względu na zmiany strukturalne rozgrywek szczecinianie w 1968 roku przystępują do II ligi terytorialnej (m.in. z AZSem i Ogniwem), z której uzyskują awans do rozgrywek centralnych (również II poziom) dwa lata później.

Źródło: Kurier Szczeciński, kliknij żeby powiększyć

Już wtedy w Pogoni wyróżniało się kilku zawodników, których ciężka praca opłaciła się w sezonie 1971/72. Portowcy zajęli drugie miejsce w rozgrywkach, ale ze względu na powiększenie Ekstraklasy mogli wystartować w turnieju barażowym o awans. Ich przeciwnikami były Wybrzeże i Lechia Gdańsk oraz Warszawianka. Po bardzo dobrych meczach Pogoń (ze średnią wieku poniżej 21 lat) po raz pierwszy w historii melduje się w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Awans do I ligi wywalczyli: M. Szpilkowski, J. Mańkowski, K. Cieśla, I. Zubowicz, K. Hundert, J. Malesza, W. Łakomy, J. Zabłocki, J. Brzozowski, J. Skwierawski, T. Urbański, J. Pazur. Trener: Zbigniew Czekaj.
Źródło: [1]

Radość trwała krótko, bo po roku szczecinianie żegnają się z elitą, ale osiągają też pierwszy sukces w postaci trzeciego miejsca w Pucharze Polski. Pogoń szybko otrząsa się z kryzysu i po roku wraca do Ekstraklasy, tym razem na nieco dłużej. W rozgrywkach 1974/75 Pogoń zajmuje 6 miejsce, ale udaje jej się po drodze pokonać m.in. ówczesną potęgę: Śląsk Wrocław.

Źródło: Kurier Szczeciński, kliknij żeby powiększyć

Kolejny sezon jest szczególny z dwóch powodów. Szczecinianie zdobywają historyczny, brązowy medal, a krążek o takim samym kolorze przywozi z Igrzysk Olimpijskich Janusz Brzozowski, podstawowy zawodnik portowej siódemki i wielokrotny reprezentant Polski.

Źródło: [1]

Następnie zaczyna się okres naprzemiennych spadków i awansów, który trwa w zasadzie całe lata 80. Portowcy kiedy już grali w Ekstraklasie zajmowali w niej miejsca w środku tabeli. Wyróżnić należy za to sezon 1987, w którym to szczecinianie sięgają po Puchar Polski.

Źródło: [3], kliknij żeby powiększyć

Zdobywcy Pucharu (stan na styczeń 2019):

Źródło: wikipedia.org

Kolejny klubowy sukces to rok 1992 i drugi brązowy medal. Jak miało się okazać był to ostatni taki wyczyn szczecińskiej piłki ręcznej w męskim wydaniu. W 1994 roku sekcja przestaje istnieć i tworzy się osobny zespół, który w 1995 roku przystępuje do rozgrywek jako Paria Szczecin. 

Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=l8w2t0H13_Y


W 2001 roku rodzima siódemka trafia pod skrzydła Łącznościowca. Po latach chudych w 2007 roku powstaje Pogoń Handball Szczecin, która nawiązuje do szczecińskiej tradycji. Zespół ten 5 lat później (po barażu z Czuwajem Przemyśl) awansuje do Superligi i gra w niej nieprzerwanie po dziś.

Największym sukcesem Portowców w XXI wieku było 4 miejsce w sezonie 2014/15 (gwarantujące występ w Pucharze EHF) i....sensacyjny remis z Vive Kielce (27:27) w 2015 roku.

https://sportowefakty.wp.pl/pilka-reczna/544203/sensacja-w-szczecinie-pogon-remisuje-z-mistrzem-polski-relacja-z-meczu-pogon-szc

Play-off sezonu 2014/15
Źródło: wikipedia, kliknij żeby powiększyć

Obecnie Pogoń nie należy do krezusów polskiej ligi, ale dzielnie walczy o ekstraklasowy byt. Szczypiornistom należy życzyć żeby wspięli się na wyżyny swoich umiejętności i sportowo nawiązali do gry swoich kolegów z lat 70.


Bilans Pogoni i pozostałych klubów w Superlidze (stan na styczeń 2019):


Źródło: wikipedia.org

Sylwetka Janusza Brzozowskiego


(...) jeden z najlepszych prawoskrzydłowych drużyny narodowej, olimpijczyk z Montrealu (1976) i Moskwy (1980), zdobywca brązowego medalu. 
Urodzony 29 czerwca 1951 w Szczecinie, piłkarz ręczny (173 cm, 79 kg), wychowanek miejscowej Pogoni (trener Igor Pazur). Zawodnik wybitny (profesjonalista) zaliczony (obok H. Gąsiora, Dybola, Kuchty, Panasa, Frąszczaka i Kłoska) przez fachowców do II siódemki w historii naszej piłki ręcznej na pozycji prawoskrzydłowego (podczas IO w Montrealu z powodzeniem zmieniał  Z. Antczaka). Mimo nie najlepszych warunków fizycznych (tylko 173 cm wzrostu i stąd przezwisko "Bąbel"), potrafił na stałe zadomowić się w drużynie narodowej (na IO w Moskwie 1980 i MŚ w Dortmundzie 1982, gdzie Polacy zdobyli brązowy medal był podstawowym zawodnikiem zespołu). (...) Rozegrał w reprezentacji 164 spotkania m. in. na dwóch igrzyskach i dwóch mistrzostwach świata (1978, 1982). Po zakończeniu kariery w kraju, przez kilka lat grał we Francji, gdzie cieszył się znakomitą opinią. Zasłużony Mistrz Sportu (1983). 
*1976 Montreal: członek drużyny piłki ręcznej, która w grupie elim. (5 druż.) pokonała Węgry 18:16, CSRS 21:18 (Brzozowski 2 bramki) i USA 26:20 (1 bramka) oraz przegrała z Rumunią 15:17 (1 bramka), zajmując 2. msc w grupie (w rozgrywkach tej grupy uczestniczyła początkowo Tunezja, która przegrała z Polską 12:26, ale potem zbojkotowała igrzyska, wycofała się z turnieju i nie została sklasyfikowana); w meczu o msc 3-4 zwyciężyła RFN 21:18 po dogrywce (1 bramka), zdobywając brązowy medal (zw. ZSRR). Brzozowski wziął udział we wszystkich meczach. Skład drużyny zob. - Antczak Zdzisław.
*1980 Moskwa: członek drużyny piłki ręcznej, która w grupie elim. (6 druż.) pokonała Kubę 34:19 (1 bramka) i Danię 26:12 (2 bramki), zremisowała z Węgrami 20:20 oraz przegrała z NRD 21:22 i Hiszpanią 22:24 (2 bramki), zajmując 4. msc w grupie; w meczu o msc 7-8 wygrała ze Szwajcarią 23:22 (2 bramki), zajmując 7. msc w turnieju (zw. NRD). Brzozowski wystąpił we wszystkich meczach. Jego partnerami w drużynie byli: P. Czaczka, J. Garpiel, Z. Gawlik, R. Jedliński, A. Kałuziński, A. Kącki, J. Klempel, G. Kosma, M. Panas, H. Rozmiarek, Z. Tłuczyński, D. Waszkiewicz i M. Wojczak.
Bibl.: Głuszek, Leksykon 1999, s. 164; Pawlak, Olimpijczycy, s. 41; MES, t. 1, s. 104; Porada, Igrzyska, s. 444, 902, 989; Duński, Od Paryża, s. 89 (tu błędnie absolwent WSP i lewoskrzydłowy); Drygas, 75 lat piłki ręcznej, s. 67-68, 72, 77-78, 82; Wywiad środowiskowy. www.olimpijski.pl

Źródło: http://prestizszczecin.pl/magazyn/25/sport/poczet-szczecinskich-olimpijczykow



Źródła:

1) "50 lat Morskiego Klubu Sportowego Pogoń" - Szczecin 1998, praca zbiorowa
2) Kurier Szczeciński
3) "50 lat pili ręcznej na ziemi szczecińskiej", A.Tomczyk
4) własne




Znajdź mnie na FB: www.facebook.com/bramasportowa

środa, 26 grudnia 2018

Podsumowanie sezonu 2018/19, część 1



Rok 2018 dobiega końca i szczecińscy sportowcy udali się na zasłużony, zimowy sen. Jest to bardzo dobry czas na podsumowanie wszystkich ligowych występów. Działo się bardzo dużo (u jednych lepiej, u innych nieco gorzej) i emocji na pewno nie brakowało. Szczecin utrzymał prowadzenie w ogólnopolskim rankingu miast (http://bramasportowa.blogspot.com/2018/12/szczecin-gora-ranking-ogolnopolski.html) głównie za sprawą dobrej postawy swoich reprezentantów. Jak przebiega sezon 2018/19 i jakie są rokowania na przyszłość? O tym poniżej.


Pogoń Szczecin - piłka nożna M


Źródło: www.90minut.pl

Prawdziwą huśtawkę nastrojów przeżywali wszyscy fani granatowo-bordowych. Pogoń zaczęła sezon fatalnie (http://bramasportowa.blogspot.com/2018/09/nieszczesliwa-siodemka.html) i nie odniosła zwycięstwa w pierwszych 8 meczach (przegrywając m.in. z bardzo słabą Miedzią Legnica i Zagłębiem Sosnowiec). Był to najgorszy start szczecinian w historii ekstraklasowych występów. Sytuacja w tabeli wyglądała bardzo źle i wielu kibiców już spisało cały sezon na straty:

Tabela po 8 kolejce:

Źródło: www.90minut.pl
Ekstraklasa jest jednak nieobliczalna, a sama liga to wyścig długodystansowy. Portowcy wrzucili wyższy bieg i w kolejnych 12 spotkaniach wygrali 9 razy i zanotowali znakomitą średnią 2,25 pkt/mecz. W pokonanym polu szczecinianie zostawili m.in. Legię i Lecha, a bramki z tamtych spotkań będą z pewnością kandydować do gola sezonu:



Tabela od 9 kolejki:

Źródło: www.90minut.pl

Dobra końcówka rundy nie była przypadkiem. Kosta Runjaic wie jak wychodzić z opresji i jak poukładać zespół. Pokazuje to zwłaszcza tabela za cały 2018 rok:

Źródło: www.90minut.pl

Teraz trzeba trzymać kciuki żeby szczecinianie mądrze się wzmocnili i dobrze przepracowali okres przygotowawczy. O wszystko inne można być spokojnym.

Typ na koniec sezonu: medal (czemu? a czemu nie, niech w końcu i Pogoni zaświeci słońce)


Warto też wspomnieć słowo o juniorach, którzy co roku dostarczali kibicom pozytywnych emocji. W nowej, centralnej lidze szczecinianie wystartowali bardzo dobrze i przez bardzo długi czas byli niepokonani. Później przyszedł jednak kryzys, który trwał w zasadzie do końca rundy. Pogoń CLJ zakończyła rok na 5 miejscu, ale z niewielką stratą do podium.

Źródło: www.90minut.pl

Olimpia Szczecin - piłka nożna K



Źródło: 90minut.pl

Olimpia została przed sezonem przebudowana i jej gra została oparta głównie na młodych zawodniczkach. Budziło to pewne obawy i rodziło pytania, czy uda się utrzymać w Szczecinie Ekstraligę. Pytania o tyle zasadne, że w 4 pierwszych kolejkach Olimpijki straciły...21 bramek. Całe szczęście piłkarki zdołały się otrząsnąć i w następnych 10 meczach zgromadziły 12 punktów. Nie jest to imponujący dorobek, ale przy słabej postawie Mitechu Żywiec i Polonii Poznań daje wiarę w utrzymanie.

Typ na koniec sezonu: utrzymanie, miejsca 9-10


King Szczecin - koszykówka M


Źródło: www.plk.pl

King Szczecin zaczął nowy sezon z myślą o medalu mistrzostw Polski: https://gs24.pl/ambitne-plany-wilkow-morskich-king-szczecin-chce-medalu/ar/13553346. W pierwszej kolejce w derbach Pomorza Zachodniego szczecinianie rozgromili Spójnię Stargard 95:64. Później były bardzo dobre mecze z Anwilem i Rosą i wydawało się, że zapowiedzi mogą nie być przesadą. A jednak...to co cechuje szczecinian niemal w każdym sezonie to gra w kratkę. Kiedy jest dobrze to za chwilę musi być źle. Gra Kinga to typowa przeplatanka zwycięstw i porażek, spektakularnych akcji i głupich strat punktów. Ta mieszanka wybuchowa daje o sobie znać w postaci miejsca w tabeli, a dokładnie w jej środkowych rejonach. Zamiast o medalach King powinien myśleć o play-offach, bo te będą sporym sukcesem.

Typ na koniec sezonu: 8 miejsce 


Sandra Spa Pogoń Szczecin - piłka ręczna M


Źródło: www.zprp.pl

Historia szczypiornistów Pogoni jest w zasadzie niezmienna od kilku sezonów: słaby start, dobry koniec, utrzymanie. Jak na razie punkt pierwszy został zaliczony. Trzecie miejsce od końca po naprawdę bardzo słabej rundzie nie napawa optymistycznie i wiara w punkty dwa i trzy mocno zmalała. Portowcy wygrywają tylko z innymi słabeuszami i to w tym wąskim gronie rozstrzygnie się walka o pozostanie w Superlidze. Trzeba liczyć na to, że Pogoń w końcu złapie wiatr w żagle i nawiąże walkę również z drużynami środka tabeli.

Typ na koniec sezonu: utrzymanie po ciężkiej walce


SPR Pogoń Szczecin - piłka ręczna K


Źródło: zprp.pl

Wzmocniona i przebudowana Pogoń przystępowała do sezonu w roli jednego z faworytów do medalu. W zasadzie plan był realizowany w 100% do listopada. Same zwycięstwa, jedna porażka i pewne miejsce w czubie tabeli. Potem jednak granatowo-bordowe wpadły w dołek i zanotowały wpadki z Energą, Perłą i Piotrcovią. Superliga ma bardzo zróżnicowany poziom i zwykle nie wybacza takich błędów. Każda strata punktów jest bolesna w skutkach i może być nie do odrobienia. Szczecinianki zakończyły rok na 5 miejscu ze stratą 4 punktów do podium i aż 8 do lidera. Jeśli SPR chce powalczyć o medal i puchary to musi wygrywać również z najlepszymi. Liga zapowiada się bardzo ciekawie. 

Typ na koniec sezonu: 4 miejsce


Arkonia Szczecin - piłka wodna M


Źródło: www.polskapilkawodna.waw.pl

Arkonia miała rozbić ligę (https://24kurier.pl/aktualnosci/sport/pilka-wodna-arkonia-chce-rozbic-lige/) i tym razem nie walczyć już o utrzymanie jak to miało miejsce w poprzednim sezonie. Początek był jednak średni w wykonaniu szczecinian i wydawało się, że z zapowiedzi nic nie wyjdzie. Waterpoliści na przemian przegrywali i wygrywali i byli bliżej dołu tabeli niż jej górnej części. Na szczęście Arkonia zaliczyła bardzo dobrą końcówkę i dwa zwycięstwa z ekipą z Poznania pozwoliły jej znaleźć się na podium. Na uwagę na pewno zasługuje też zwycięstwo z Ocmerem Łódź, który tylko raz zaznał porażki w całym sezonie. 

Typ na koniec sezonu: 3 miejsce


Husaria Szczecin - futbol amerykański M


Źródło: www.plfa.pl


Zasady, które rządzą PLFA są bardzo ciekawe. Pokazuje to m.in. przykład Husarii Szczecin. Zawodnicy z Grodu Gryfa w sezonie zasadniczym odnieśli tylko jedno zwycięstwo i przy 5 porażkach znaleźli się na ostatnim miejscu w swojej grupie. Nie przeszkodziło to jednak żeby szczecinianie zagrali w meczu o dziką kartę, w którym to ostatecznie pokonali zespół Mustangs. Dzięki temu znaleźli się....w półfinale rozgrywek. Tam Husaria musiała uznać wyższość przyszłych mistrzów Polski, Warsaw Eagles.

Co ciekawe i warte odnotowania Husaria obroniła tytuł mistrzowski w rozgrywkach ośmioosobowych: https://gs24.pl/husaria-obronila-tytul-pokonala-faworyta-na-jego-boisku/ar/13624114


Typ na kolejny sezon: mistrzostwo Polski przy samych porażkach (regulamin na pewno uwzględnia taką możliwość) 


Pogoń 04 Szczecin - futsal M


Źródło: www.90minut.pl

Pogoń 04 podjęła kolejną heroiczną walkę o przetrwanie. Zespół boryka się z problemami finansowymi i już zeszły sezon był wyzwaniem, które zakończyło się happy-endem. Teraz jednak nawet największym optymistom ciężko znaleźć argumenty przemawiające za dobrym zakończeniem rozgrywek. Szczecinianie okupują ostatnie miejsce w tabeli ze stratą 5 punktów do bezpiecznej lokaty.  Zarząd podjął decyzję o rozstaniu z trenerem i ma spory ból głowy przed nadchodzącą rundą rewanżową. Łatwo niestety nie będzie...

Typ na koniec sezonu: spadek (zero-czwórka powinna mieć stałe miejsce w Ekstraklasie za zasługi na rzecz futsalu)


Stocznia Szczecin - siatkówka M


R.I.P. szczecińska siatkówka 2014-2018


Jest to niewątpliwie największa porażka szczecińskiego sportu A.D. 2018. Klub budowany po to żeby wygrywać polskie i europejskie puchary zniknął z powierzchni ziemi w ciągu zaledwie kilku tygodni. Przypadek Stoczni powinien być opisywany w poradnikach "jak nie budować klubu sportowego". Nie posiadając żadnych gwarancji i podstaw finansowych do Grodu Gryfa ściągnięto siatkarzy z górnej, europejskiej półki. Wirtualne pieniądze były wydawane na lewo i prawo i do Szczecina przed mistrzostwami świata zawitali m.in. Kurek, Hoag i Kazijski. Projekt zakończył się  jednak katastrofą spowodowaną brakiem wystarczających środków na opłacenie gwiazd. W listopadzie siatkarze rozwiązali kontrakty i w zasadzie nie było kim dokończyć sezonu. Co gorsza sprawa ta bardzo nadszarpnęła wizerunek Szczecina i będzie bardzo ciężko odzyskać dobre, siatkarskie imię.


SEJK Pogoń Szczecin - żeglarstwo


Źródło: ligazeglarska.pl


Pogoń wywalczyła brązowy medal i potwierdziła, że pomimo upływu lat cały czas liczy się na arenie ogólnopolskiej. Szczecinianie musieli uznać wyższość drużyn z Olsztyna i Iławy, ale za to w pokonanym polu zostawili m.in. Legię i ekipy z Trójmiasta.


Typ na kolejny sezon: medal



BKS Skorpion Szczecin - boks



Jedyny szczeciński mistrz Polski. Zawodnicy Skorpiona wzięli szturmem reaktywowaną ligę i z zaledwie jedną porażką na koncie wywalczyli złote medale. Szerzej o cały sezonie pod linkiem:

http://bramasportowa.blogspot.com/2018/11/krol-skorpion.html

Typ na kolejny sezon: mistrzostwo


Źródło: własne
Znajdź mnie na FB: www.facebook.com/bramasportowa