niedziela, 18 marca 2018

Pogoń kontra...Los Angeles Galaxy


Podczas mojego pobytu w Kalifornii skorzystałem z okazji i wybrałem się na mecz pierwszej kolejki nowego sezonu MLS, LA Galaxy - Portland Timbers. Z racji wykonywania zawodu kibica postanowiłem pokusić się o porównanie rodzimej, szczecińskiej piłki oraz tej amerykańskiej.

Szanse, że kiedykolwiek dojdzie do pojedynku Pogoni z Galaxy na boisku są niewielkie, ale nie znaczy to, że oba kluby nie mogą zmierzyć się na papierze. 


Infrastruktura

Źródło: własne

Źródło: własne

Źródło: własne

Źródło: własne

Siedzibą LAG jest StubHub Center, stadion, który posiada 27 000 miejsc, czyli o 9 000 więcej niż rodzimy im. Floriana Krygiera. Obiekt sam w sobie nie powala na kolana. Jego cechami charakterystycznymi są cztery trybuny, w tym dwie zadaszone, ogromny telebim i zaplecze gastronomiczno-sanitarne. Biorąc pod uwagę to, że piłka nożna nie jest w USA najpopularniejszym sportem to taki stadion jest wystarczający.

Gdyby Pogoń dysponowała już nowym obiektem to w tej kategorii padłby remis, ale w tym momencie to LA Galaxy ma dużo więcej atutów (jednym z nich jest także bardzo duży i wygodny parking).

Pogoń - LA Galaxy 0:1.


Dla kibiców

Źródło: własne

Źródło: własne
Źródło: własne

Źródło: własne
Żeby dostać się na mecz MLS w Los Angeles wystarczy kupić bilet przez Internet (najtańsze wejściówki można nabyć za ok. 20$). Nie potrzeba kart kibica ani innych specjalnych dokumentów. Przed samym stadionem znajdują się miejsca, w których kibice mogą rozpalić grilla i rozpocząć przygotowania do spotkania długo przed jego rozpoczęciem (podobnie jak w Berlinie). Na samym obiekcie jest kilka atrakcji dla turystów (m.in. możliwość wykonania pamiątkowego zdjęcia z natychmiastowym wydrukiem) oraz spory wybór lokali gastronomicznych (niestety ceny są jak na polskie warunki bardzo wysokie). Fani Galaxy mogą zaopatrzyć się w pamiątki w specjalnych sklepach, które oferują zniżki i promocje w zależności od aktualnego wyniku meczu.

W tej kategorii ciężko znaleźć chociaż jeden element, który przemawiałby na korzyść Pogoni. Warunki na szczecińskim stadionie są niezmienne od wielu lat i komfort oglądania meczu jest daleki od ideału. Chyba warto po prostu postawić tu kropkę.

Pogoń - LA Galaxy 0:2.


Frekwencja

Źródło: własne

Źródło: własne

Kibice Galaxy wypełniają swój stadion średnio w 80%. Podczas meczu z Portland Timbers wskaźnik ten osiągnął nawet 92%.

W przypadku Pogoni szczecinianie zapełniają obiekt przy Twardowskiego średnio w 44% (Quo Vadis kibicu).

Na korzyść Galaxy przemawia też to, że drużyna jest bardzo dobrym produktem marketingowym, a Amerykanie coraz bardziej zaczynają przekonywać się do "soccera". Nie mniej jednak liczby wskazują jasno zwycięzcę w tej kategorii.

Pogoń - LA Galaxy 0:3.


Doping

Źródło: własne

Źródło: własne

Źródło: własne
Część kibiców Galaxy dość żywiołowo reagowała na wydarzenia na boisku. Na trybunach widoczne były dwa ośrodki prowadzenia dopingu (ciągłego, ale jednak stonowanego i skromnego). W tym aspekcie widać było różnicę pomiędzy piłką europejską a amerykańską. Można powiedzieć, że ilość nie przełożyła się w jakość. W Szczecinie doping wciąż jest na niezłym poziomie i o ile ostatnio nie znajduje się w czołówce Ekstraklasy o tyle przewyższa ten z inauguracji ligi w Los Angeles.

Pogoń - LA Galaxy 1:3.


Poziom sportowy

https://www.youtube.com/watch?v=vHIA9qC04gA

Ekipa z Los Angeles posiada w swoich szeregach sporo gwiazd znakomicie znanych z występów na boiskach Starego Kontynentu. Należą do nich m.in. Giovani dos Santos, Ashley Cole, Romain Alessandrini i Jonathan dos Santos. Ich doświadczenia nie było jednak widać w meczu z Portland Timbers (kiedy plac gry opuszczał Giovani większość kibiców przyjęła to z dużym zadowoleniem). Obie drużyny notowały sporo strat, a niektóre zagrania nie powinny mieć miejsca na tym poziomie rozgrywek. Sam mecz nie należał do ciekawych. Ostatecznie wygrało Galaxy 2:1.

Pomimo kiepskiego spotkania to ciężko jednak zestawić Delewa, Zwolińskiego czy Piotrowskiego z wyżej wymienionymi. Może jedynie Duncan byłby w stanie wpasować się w to towarzystwo.

Pogoń - LA Galaxy 1:4.


Samo porównanie ma charakter czysto teoretyczny i zabawowy. Jego wynik jest dość jednoznaczny, ale mógłby być bliski remisu, gdyby Pogoń miała już nowy upragniony stadion. Mecz MLS był na pewno ciekawym doświadczeniem, które mogę polecić każdemu kto będzie miał okazję przebywać w tamtym rejonie świata.


Źródło: własne.


piątek, 9 lutego 2018

Zima zła


O dokonaniach szczecinian na letnich igrzyskach olimpijskich napisano już wiele artykułów, a nawet kilka książek (odpowiednie informacje są również do znalezienia na stronie http://bramasportowa.blogspot.com/p/szczecinscy-olimpijczycy.html). Niewiele jest jednak publikacji, w których można w jakikolwiek sposób powiązać Gród Gryfa z igrzyskami zimowymi. Ma na to wpływ oczywiście kilka czynników: położenie geograficzne Szczecina, brak odpowiedniej infrastruktury oraz generalnie bardzo słaba postawa reprezentantów Polski na tego typu zawodach (zaledwie 20 medali na 22 starty). 

Nie znaczy to jednak, że wśród wszystkich zawodników, którzy do tej pory reprezentowali nasz kraj (i nie tylko) na ZIO nie ma nikogo kto w jakimś stopniu byłby powiązany ze stolicą Pomorza Zachodniego. Wynik poszukiwań jednak też nie rzuca na kolana. Wygląda na to, że w całej nowożytnej (oraz starożytnej) historii było zaledwie dwoje sportowców, których można powiązać ze Szczecinem poprzez kryterium o nazwie: "miejsce urodzenia". Co ciekawe i w tym krótkim zestawieniu daje o sobie znać wielokulturowa przeszłość miasta. 


Szczecinianie na ZIO:


Andrzej Piekoszewski

Wzrost: 179 cm 
Waga: 97 kg
Data urodzenia: 30 czerwiec 1950 
Klub: MBKS Śnieżka Karpacz 
Konkurencja: Saneczkarstwo

Ten urodzony w Szczecinie zawodnik wystąpił na igrzyskach w 1976 roku w Innsbrucku, na których zajął 19 miejsce.

Źródło: https://www.sports-reference.com/olympics/athletes/pi/andrzej-piekoszewski-1.html

Dodatkowo Piekoszewski był wicemistrzem Polski oraz wielokrotnym uczestnikiem MŚ (najlepszy wynik: 5 miejsce w Oberhofie 1973).




Inge Lieckfeldt

Wzrost: 160 cm 
Waga: 56 kg
Data urodzenia: 4 październik 1941 
Klub: SC Dynamo Berlin
Konkurencja: Łyżwiarstwo szybkie
Kraj: Niemcy

Źródło: http://www.app-in-die-geschichte.de/document/60152

Łyżwiarka urodzona w Stettinie Szczecinie wystąpiła na igrzyskach w tym samym mieście co Andrzej Piekoszewski. Ich starty dzieliło jednak aż 12 lat. Na zawodach w 1964 roku reprezentantka Niemiec zajęła 21 miejsce zarówno na 1500 jak i 3000 m.

Źródło: https://www.sports-reference.com/olympics/athletes/li/inge-lieckfeldt-1.html


Powyższe wyniki nie były niczym nadzwyczajnym, ale ważne, że i w zimowych dyscyplinach Gród Gryfa miał "swoich" zawodników. Być może w kolejnych latach (dziesięcioleciach) powyższa lista  nieco się powiększy.


Źródło: własne

wtorek, 30 stycznia 2018

Sięgnąć nieba



Około 150 m n.p.m. Na tej wysokości znajdują się najwyżej położone punkty stolicy Pomorza Zachodniego. Nie jest to jednak przeszkodą żeby reprezentanci Szczecina zdobywali szczyty położone wyżej...znacznie wyżej. 

Himalaizm jest bardzo osobliwą dyscypliną sportu. Nie ma w nim widzów, kibice nie zbierają autografów, nie są prowadzone relacje "na żywo", a o samych bohaterach robi się głośno tylko w dwóch przypadkach: zdobycia szczytu (i to nie byle jakiego) lub tragicznego wypadku (jak ostatnio w przypadku Nanga Parbat). W takich warunkach działają między innymi członkowie Szczecińskiego Klubu Wysokogórskiego oraz inni wspinacze z Grodu Gryfa.

Początki SKW to lata 50 XX wieku, a sama historia klubu jest bardzo bogata. Pierwsza zagraniczna wyprawa została zorganizowana w 1957. Przez 65 lat jego członkowie meldowali się na zboczach lub na szczytach m.in. Alp, Andów i Himalajów. Pełną listę wypraw i (znakomicie opisaną) historię klubu można znaleźć na stronach:


W XXI wieku prasa dość często opisywała planowane wyprawy i dokonania wspinaczy ze Szczecina. 

W 2003 roku relację z wyprawy na K2 zdawał Bartosz Duda, który był członkiem sporego zespołu próbującego zdobyć ten wciąż niedostępny zimą szczyt.

Źródlo: archiwum własne

W 2004 roku Jerzy Kawiak i Dariusz Szut zdobyli Chan Tengri (7010m) po męczącej i pełnej wyzwań wyprawie (http://www.szkw.extremal.pl/wyprawy.php?kat=5).

Źródło: archiwum własne

Rok 2005 to peruwiańskie Andy. Pomimo ambitnych planów udało się zdobyć "jedynie" północny wierzchołek Huascaran. Dokonali tego: Jerzy Kawiak, Jakub Michalak i Dominik Pilip (http://www.szkw.extremal.pl/wyprawy.php?kat=4).

Źródło: archiwum własne

Źródło: archiwum własne

2006 rok to Cerro Torre w Patagonii i sukces Marcina Tomaszewskiego i Krzysztofa Belczyńskiego.

Źródło: archiwum własne

Sporo grupa członków SKW wyruszyła również w stronę Pamiru z nadzieją na zdobycie tamtejszych szczytów.

Źródło: archiwum własne

W tym samym okresie doszło również do historycznego wydarzenia. Szczecinianin Janusz Adamski zdobył Mount Everest i jako pierwszy mieszkaniec stolicy Pomorza Zachodniego zameldował się na najwyższym szczycie ziemi.

Źródło: archiwum własne, duże powiększenie: https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhu7elb_ScS3vMjywUtOhFovotfPfLMyosVzjEbP5-pag7TZjPus2E7Pe4jkEecmooM3c0e42UQT1H5-losPab1bwyEPnVIQmzwm-5wfT43jmW1xHgaZtccupNe2QxJv0ui9RKgfyLg/s1600/6b.jpg

Źródlo: http://www.gs24.pl/magazyn/art/5244386,nie-spotkal-yetiego,id,t.html

Dwa lata później szczecinianie próbują swoich sił w wyprawie Karakorum 2008. Pogoda jednak ponownie krzyżuje szyki i okazuje się przeciwnikiem, z którym nie sposób wygrać.

Źródło: archiwum własne



W zeszłym roku ponownie zrobiło się głośno o Januszu Adamskim. Został on pierwszym Polakiem, który dokonał trawersu Mount Everestu. Jak się później okazało przypłacił to 10 letnim zakazem wspinaczki w Himalajach.

https://www.polskieradio.pl/43/265/Artykul/1768077,Pierwszy-taki-wyczyn-Polaka-na-Mount-Everest-Bialoczerwona-flaga-takze-na-Lhotse

http://24kurier.pl/aktualnosci/wiadomosci/janusz-adamski-pierwszy-szczecinianin-na-everescie/

https://www.youtube.com/watch?v=Bt-m1FIIF9s



https://www.tvn24.pl/pomorze,42/historyczny-wyczyn-szczecinskiego-himalaisty,753167.html


Polacy zawsze należeli do czołowych alpinistów na kuli ziemskiej. Trzeba docenić ich upór i zaangażowanie. Dzięki sportowcom z Pomorza Zachodniego flaga Szczecina dumnie powiewa na szczytach świata.


Źródło: własne

sobota, 13 stycznia 2018

Mission (im)possible


To była niewątpliwie jedna z gorszych rund w historii Pogoni. 12 porażek w 21 meczach i średnia 0,8 pkt/mecz mówią same za siebie. Szczecinianie zajmują ostatnie miejsce w tabeli i gdyby nie dwa  zwycięstwa na koniec roku (3:1 z Lechią i 1:0 z Arką) to w zasadzie już teraz władze portowej jedenastki mogłyby zastanawiać się nad terminarzem I ligi w przyszłym sezonie. Czy Pogoń opuści szeregi Ekstraklasy? Piłkarscy eksperci są w większości zgodni: nie. Granatowo-Bordowi dysponują składem, który powinien im zapewnić miejsce bliżej środka tabeli. Zmiany w drużynie i nowy trener ze świeżym podejściem i taktyką przemawiają za tym scenariuszem. Co jednak mówią statystyki?

Poniżej przedstawiono zestawienie z ostatnich 15 sezonów pokazujące jaki los zwykle spotykał drużyny, które kończyły rok na ostatnim miejscu w tabeli.

Źródło: własne, kliknij żeby powiększyć

Aż 12 razy misja pod tytułem "utrzymanie" kończyła się niepowodzeniem. Pogoń ze swoją średnią punktów plasuje się w czołówce powyższych drużyn, ale przykład Podbeskidzia z sezonu 2015/16 pokazuje, że w Ekstraklasie należy spodziewać się wszystkiego. Otuchy dodaje sytuacja z sezonu 2010/11, w którym to Cracovia po bardzo nieudanej jesieni wiosną zdobyła aż 21 punktów. Rok później olbrzymi skok w tabeli zanotowało Zagłębie (z miejsca 16 na 9). W sezonie 2012/13 skazywane na spadek wspomniane już Podbeskidzie w samej rundzie wiosennej było trzecią drużyną w kraju. Te trzy przypadki pokazują, że tak naprawdę wszytko jest w nogach (i głowach) zawodników Pogoni. 

Należy odpowiedzieć sobie również na jeszcze jedno pytanie. Ile punktów trzeba zdobyć, aby ze spokojem patrzeć w przyszłość? Pokazuje to poniższe zestawienie:

Źródło: własne, kliknij żeby powiększyć

Od rozgrywek 2013/2014 i wprowadzenia podziału punktów można powiedzieć, że po sezonie zasadniczym gra zaczyna się od nowa. Jednak gdyby traktować 30 kolejkę jako tą graniczną to właśnie 30 "oczek" zwykle dawało spokojny byt. W tym momencie Portowcom do dobrej (teoretycznie) pozycji na starcie grupy spadkowej (chyba już nikt nie myśli o mistrzowskiej) potrzeba więc 13 punktów. Przy 9 meczach do rozegrania daje to średnio 1,4 pkt/mecz, czyli prawie dwa razy więcej niż Portowcy zdobywali dotychczas.

Kolejni rywale Pogoni i prognozowane wyniki:

Sandecja Nowy Sącz (dom) - wygrana
Lech Poznań (wyjazd) - porażka
Wisła Płock (dom) - remis
Górnik Zabrze (wyjazd) - remis
Koron Kielce (wyjazd) - wygrana
Cracovia (dom) - remis
Termalica Nieciecza (wyjazd) - porażka
Śląsk Wrocław (dom) - wygrana
Legia Warszawa (wyjazd) - porażka

Kolejni rywale Piasta Gliwice i prognozowane wyniki:

Jagiellonia Białystok (dom) - porażka
Lechia Gdańsk (wyjazd) - remis
Wisła Kraków (dom) - porażka
Arka Gdynia (wyjazd) - wygrana
Górnik Zabrze (dom) - porażka
Sandecja Nowy Sącz (wyjazd) - remis
Zagłębie Lubin (dom) - remis
Wisła Płock (wyjazd) - wygrana
Termalica Nieciecza (dom) - remis

Kolejni rywale Sandecji Nowy Sącz i prognozowane wyniki:

Pogoń (wyjazd) - porażka
Korona Kielce (dom) - remis
Termalica Nieciecza (wyjazd) - remis
Zagłębie Lubin (dom) - porażka
Śląsk Wrocław (wyjazd) - wygrana
Piast Gliwice (dom) - remis
Cracovia (wyjazd) - porażka
Górnik Zabrze (wyjazd) - porażka
Wisła Kraków (dom) - remis

Przy takich wynikach układ pomiędzy aktualnie trzema ostatnimi drużynami wyglądałby następująco (po 30 kolejkach):
Piast - 30 pkt
Pogoń - 29 pkt
Sandecja - 28 pkt

To pokazuje jak dużo pracy czeka Granatwo-Bordowych, aby na 70-lecie klubu nie chodzić ze spuszczonymi głowami. Całe szczęście sezon zakończy się dopiero po 37 meczach. Ważne, aby piłkarze Kosty Runjaic'a dawali z siebie 100% w każdym spotkaniu. Przy obecnej sytuacji w tabeli jest to jedyna ścieżka, która może pozwolić na utrzymanie.

Źródło: www.bramasportowa.blogspot.com


sobota, 30 grudnia 2017

Wydarzyło się w Szczecinie, część 11



Kiedy kibice opuszczali szczeciński stadion po meczu Polski z Irakiem w 1970 roku nie przypuszczali, że na kolejny oficjalny mecz kadry przyjdzie im czekać aż 32 lata. W sierpniu 2002 do Grodu Gryfa zawitała ekipa Belgii. Dla reprezentacji był to mecz szczególny, bo pierwszy pod wodzą nowego selekcjonera Zbigniewa Bońka i pierwszy po kompromitującym występie na mistrzostwach świata w Korei i Japonii. Do Szczecina przyjechali m.in. Żurawski, Kosowski, Wichniarek i Bąk. Czerwone Diabły miały straszyć Polaków Mpenzą, Sonckiem i Van Buytenem.

Źródło: własne

Źródło: archiwum własne

Obie drużyny wystąpiły w następujących składach:

Polska: Majdan (46. Kowalewski) – Głowacki, Jacek Bąk, Michał Żewłakow (46 Kos) – Karwan (46. Kuś), Lewandowski, Murawski (66. Bogusz), Kosowski (46. Kucharski), Kaczorowski (46. Rząsa) – Żurawski (46. Marcin Żewłakow), Wichniarek, (78. Kryszałowicz). 

Belgia: De Vlieger (68. Herpoel) – Vreven (68. Peeters), Simons (74. Vallgaern), Van Buyten (46. de Boeck) – Dheedene (61. Vanderhaege) Englebert, Vanderhaege, Baseggio (81. Blondel), Goor (81. Daerden ) – Emile Mpenza (74. Vanderheyden), Sonck.


W pierwszej połowie w bramce Polaków zagrał wychowanek Pogoni, Radosław Majdan. Mecz zaczął się znakomicie dla ekipy Bońka. Już w 6 minucie błąd bramkarza gości wykorzystał Żurawski i 20 000 widzów poderwało się ze swoich miejsc. Gdy wydawało się, że korzystny wynik uda się utrzymać do przerwy w 42 minucie niefortunnie piąstkował Majdan i Sonck doprowadził do remisu. W zasadzie w tym momencie obie jedenastki mogły rozjechać się już do domów. Druga połowa była bez historii, a pojedyncze oklaski kibiców przeplatały się z ziewaniem. Wynik już się nie zmienił i Zbigniew Boniek nie mógł być w pełni zadowolony ze swojego debiutu. Na słabą grę reprezentacji uwagę zwróciły dzienniki sportowe. Została zauważona też znakomita postawa szczecińskich kibiców, którzy szczelnie wypełnili stadion przy Twardowskiego.

Polska – Belgia 1:1 (1:1)
Bramki: Żurawski 6 – Sonck 42 
Widzów: około 20 000


Źródło: archiwum własne

Źródło: archiwum własne

Źródło: archiwum własne
Źródło: archiwum własne
Źródło: szczecin.sport.pl
Bramki:

https://www.youtube.com/watch?v=IuPQbgCf4zM


Ciekawostki meczu: 
  • był to pierwszy, oficjalny mecz kadry Polski w Szczecinie od 1970 roku
  • na ławce trenerskiej reprezentacji debiut zaliczył Zbigniew Boniek
  • szansę na  pokazanie się szczecińskiej publiczności miał wychowanek Pogoni, Radosław Majdan
  • stadion przy Twardowskiego szczelnie się wypełnił, a 20 000 wejściówek rozeszło się praktycznie w kilka godzin

Wypowiedzi po meczu:

Choć nie strzeliłem gola, myślę, że nie było najgorzej. W tym by pokazać więcej ciekawych akcji najbardziej przeszkadzał nam brak zgrania. Artur Wichniarek

Jak grali hymn, to łza w oku mi się zakręciła. Występ w podstawowym składzie reprezentacji na stadionie, gdzie się wychowałem i grałem przez wiele lat był niezapomnianym przeżyciem (...) Radosław Majdan


Kariera trenerska Zbigniewa Bońka:
  • 1990–1991 Lecce (spadek do Serie B)
  • 1991–1992 Bari (spadek do Serie B)
  • 1992–1993 Sambenedettese
  • 1994–1996 Avellino
  • 2002    Polska (rezygnacja w grudniu 2002)


Kolejne spotkania kadry w Szczecinie to potyczki z Grecją, Albanią i Kamerunem. Czy będą kolejne pokaże czas, ale na pewno nie ma co na to liczyć przed rokiem 2020 (21?), bo dopiero wtedy ma być ukończona modernizacja stadionu Pogoni. 



Źródło: własne
Znajdź mnie na fb: www.facebook.com/bramasportowa

*******************









wtorek, 12 grudnia 2017

Wydarzyło się w Szczecinie, część 10


Bardzo rzadko gościła w Szczecinie piłka na prawdziwym europejskim poziomie. Zwykle Pogoń zajmowała miejsca w środku, bądź dole ligowej tabeli co nie premiowało jej do gry w pucharach. W tym aspekcie wyjątkowe były rozgrywki 1983/84 kiedy to Portowcy sięgnęli po swój pierwszy medal w historii i tym samym drzwi do meczów z potentatami Starego Kontynentu stanęły otworem. Granatowo-Bordowi zostali nagrodzeni za bardzo dobry sezon, w którym pozostawili w pokonanym polu m.in. Górnika Zabrze i Legię.

Źródło: www.90minut.pl

W pierwszej rundzie Pucharu UEFA los skojarzył Pogoń z FC Koeln, zespołem, który już wówczas był wielokrotnym medalistą Bundesligi.. O tym jak dobrą drużyną są Niemcy, Portowcy przekonali się w pierwszym meczu rozegranym w Kolonii, 19 września 1984 roku. Po bramkach Engelsa, Littbarskiego i samobójczej Haasa szczecinianie ulegli 1:2, ale pozostawili po sobie dobre wrażenie i istniał cień szansy, że w rewanżu uda się sprawić niespodziankę. Nastroje kibiców psuła jedynie sytuacja Pogoni w tabeli Ekstraklasy (I ligi). Portowcy zajmowali w niej 8 miejsce, ale zgodnie z zasadą, że puchary rządzą się swoimi prawami starano się nie przykładać do tego faktu dużej wagi.

Źródło: tabela I ligi w dniu meczu z FC Koeln, www.90minut.pl


O szczegółach meczu opowiadał przygotowany na tę okazję program:


Źródło: własne, kliknij żeby powiększyć

Źródło: własne, kliknij żeby powiększyć

Źródło: własne, kliknij żeby powiększyć

Źródło: własne, kliknij żeby powiększyć

Źródło: własne, kliknij żeby powiększyć

Źródło: własne, kliknij żeby powiększyć

Źródło: własne, kliknij żeby powiększyć

Źródło: własne, kliknij żeby powiększyć

Źródło: własne, kliknij żeby powiększyć

Źródło: własne, kliknij żeby powiększyć

Szczecinianie i goście z Niemiec mecz rewanżowy rozpoczęli w następujących składach:


Źródło: http://www.sport.de/fussball/uefa-europa-league/ma611626/pogon-szczecin_1-fc-koeln/aufstellung/

Wolski, Leśniak, Kuras kontra Schumacher, Bein i Littbarski, to musiało być ciekawe widowisko. 25 tysięcy ludzi zgromadzonych na trybunach na pewno nie mogło żałować, chociaż ostateczny wynik potyczki nie był zadowalający. Pogoń rozpoczęła z animuszem, ale nie mogła sforsować niemieckiej obrony. Wynik 0:0 promował FC Koeln jednak ataki Pogoni w końcu się opłaciły. Faul w polu karnym, jedenastka i Adam Kensy: taka kombinacja zwykle oznaczała bramkę. Niestety nie tamtego dnia. Spojenie słupka z poprzeczką, pudło i wynik wciąż był sprawą otwartą.

Źródło: własne


O tym, że Niemcy w tamtym sezonie mieli ochotę na coś więcej niż tylko I runda Pogoń przekonała się w 71 minucie meczu. Szybki odbiór piłki, podanie do Beina i ten bez problemu zdobywa pierwszą i, jak się okazało, jedyną bramkę spotkania. Portowcy mieli jeszcze znakomitą okazję do wyrównania, ale tym razem rzut karny zmarnował Marek Leśniak. Skrót z tamtego spotkania można obejrzeć poniżej:

https://www.youtube.com/watch?v=JBJkK4N61Q8


Pogoń zakończyła udział w pucharze już na pierwszych dwóch meczach, ale na pewno nie musiała się wstydzić tego wyniku. W tamtym okresie FC Koeln było bardzo dobrą drużyną co pokazały kolejne rundy. Niemców zatrzymał dopiero Inter w 1/4 finału.

Źródło: wikipedia.org

Po sezonie 83/84 przyszedł pamiętny 86/87 i pierwsze wicemistrzostwo, które zaowocowało spotkaniami z Hellas Werona. Od tamtego czasu (poza występami w Pucharze Intertoto) Pogoń wciąż czeka na kolejną szansę w europejskiej piłce. I zapewne jeszcze trochę poczeka.


Mecz z FC Koeln na stronie UEFA: 



Puchar UEFA, sezon 1984/1985:

https://en.wikipedia.org/wiki/1984%E2%80%9385_UEFA_Cup


Wspomnienia prasowe:

http://www.gs24.pl/sport/pilka-nozna/pogon/art/5419592,pogon-szczecin-grala-nie-tylko-z-fc-koeln-i-werona-wygrywala-takze-z-werderem-brema-i-sparta-praga,id,t.html

http://24kurier.pl/aktualnosci/sport/pilka-nozna-33-lata-temu-pogon-przegrala-z-fc-koeln/



Źródło: własne
Podziękowania dla kolegi Piotra za udostępnienie proporczyka :)