Finał europejskich pucharów w Szczecinie? Można to sobie wyobrazić. Finał europejskich pucharów w Szczecinie z udziałem szczecińskiej drużyny? Brzmi nieprawdopodobnie, ale dzięki znakomitej postawie piłkarek ręcznych Pogoni taka sytuacja miała miejsce aż dwukrotnie.
Wyjątkowy, bo pierwszy raz miał miejsce w 2015 roku. Challenge cup miał być odskocznią od zmagań ligowych i próbą sprawdzenia swoich sił na tle europejskich drużyn. Granatowo-bordowe zaczęły występy od pogromu fińskiego HIFK. 74:38 w dwumeczu robiło wrażenie nawet biorąc pod uwagę fakt, że przeciwniczki nie należały do najsilniejszych zespołów w stawce.
W 1/8 przyszła kolej na portugalskie JAC Alcanena. Szczecinianki ponownie nie pozostawiły złudzeń, kto jest lepszy i pewnie wygrały 33:22 i 26:21. Spotkania ćwierćfinałowe z tureckim Ardesen GSK miały dramatyczny przebieg.
Oba mecze rozegrano w Turcji. W pierwszym spotkaniu gospodynie wygrały 31:28. Udanie rozpoczęły też rewanż. Do przerwy Ardesen GSK prowadził 13:11.
Po powrocie z Turcji na zawodniczki Pogoni czekało gorące powitanie najwierniejszych kibiców. Wsparcie z trybun było jednym z ogromnych atutów granatowo-bordowych, które miało pomóc w półfinałowych starciach z Galychanką Lwów. Dwie wygrane 29:28 i 25:21 sprawiły, że upragniony finał stał się faktem. Pogoń miała szansę stać się pierwszym klubem z Grodu Gryfa, który wzniesie europejskie trofeum. Zadanie nie było łatwe, bo do Szczecina zmierzała francuska drużyna Union Mios Biganos-Begles. O ile przeciwniczki w lidze radziły sobie słabo to w pucharach spisywały się znakomicie. Pierwszy mecz finału został rozegrany w ówczesnej Azoty Arenie, która niestety w dniu wydarzenia w większości świeciła pustkami (jak się okazało termin 03.05 nie był zbyt szczęśliwy).
Program meczowy:
Program meczowy, źródło: własne
Program meczowy, źródło: własne
Program meczowy, źródło: własne
Program meczowy, źródło: własne
Program meczowy, źródło: własne
Program meczowy, źródło: własne
Program meczowy, źródło: własne
Źródło: własne
Francuzki szybko objęły prowadzenie i praktycznie przez całą pierwszą połowę trzymały dystans 2-3 bramek. Po przerwie sytuacja się nie zmieniała. Drużyna gości atakowała, a Pogoń nie była w stanie sforsować szczelnej obrony. 46 minuta i wynik 12:17 nie wróżyły niczego dobrego. Szczecinianki jednak zdążyły przyzwyczaić kibiców do nagłych zwrotów akcji. 10 minut później był już...remis 19:19 i sprawa wygranej w pierwszym spotkaniu wciąż była otwarta. Przy wyniku 20:20 Pogoń miała piłkę meczową, ale granatowo-bordowe popełniły prosty błąd w ataku, co wykorzystała ekipa z południa Francji. Porażka 20:21 nie przekreślała szans w dwumeczu, ale utrudniała zadanie. Rewanż miał bardzo podobny przebieg jak starcie w Szczecinie. Przewaga i prowadzenie Francuzek, odrobienie strat przez Pogoń i ponowny zwrot akcji w końcówce. Szczecinianki ostatecznie przegrały dwumecz 44:49, ale pokazały się w całym turnieju z bardzo dobrej strony. Wicemistrzostwo w europejskich rozgrywkach zawsze będzie znakomitym osiągnięciem. Jak miało się okazać nie było to ostatnie słowo Pogoni w Challenge Cup, ale to już inna historia.
Piękne czasy, piękne wspomnienia. Przez wiele lat nasz klub miał największe sukcesy ze wszystkich klubów w regionie, szkoda, że tak losy się potoczyły. Ale jest co wspominać, a na youtube na klubowym kanale wiele materiałów video.
Piękne czasy, piękne wspomnienia. Przez wiele lat nasz klub miał największe sukcesy ze wszystkich klubów w regionie, szkoda, że tak losy się potoczyły. Ale jest co wspominać, a na youtube na klubowym kanale wiele materiałów video.
OdpowiedzUsuń