sobota, 19 maja 2018

Quo vadis kibicu - dodatek




Piłkarze Pogoni zakończyli dziś swój udział w rozgrywkach 2017/18. Jest to dobry moment na podsumowania i pierwsze z nich dotyczy frekwencji na stadionie im. Floriana Krygiera w minionym sezonie. Jest to zarazem kontynuacja zeszłorocznego artykułu:

http://bramasportowa.blogspot.com/2017/05/quo-vadis-kibicu.html


Liczbę kibiców na poszczególnych meczach pokazuje poniższa grafika.

Źródło: własne - kliknij żeby powiększyć, dane na podstawie 90minut.pl

Po 4 pierwszych domowych kolejkach sytuacja na trybunach prezentowała się bardzo dobrze. Spotkania z Wisłą, Jagiellonią, Lechią i Lechem zgromadziły ponad 8000 kibiców i pod tym względem był to najlepszy start od momentu powrotu Pogoni do Ekstraklasy (2012/13). 

Do swoich fanów nie dostosowali się niestety piłkarze. Portowcy seryjnie gubili punkty i systematycznie przesuwali się w dół ligowej tabeli. Trend ten przełożył się na frekwencję. W pewnym momencie przekroczenie liczby 4000 widzów wydawało się sukcesem. Co więcej mecz z Piastem Gliwice obserwowało zaledwie 1611 kibiców co było najgorszym wynikiem od czasów wstydliwego sezonu 2002/03.

We właściwym momencie (lub w ostatniej chwili) władze Pogoni zdecydowały się na zmianę trenera i można śmiało stwierdzić, że Kosta Runjaic był najlepszym transferem w ostatnim roku. Wystarczy spojrzeć na powyższy wykres żeby stwierdzić, że gra i wyniki granatowo-bordowych w pewnym momencie uległy poprawie. 

Do wyjątkowego wydarzenia doszło w meczu z Sandecją Nowy Sącz. Z okazji obchodów 70-lecia klubu (i przy okazji darmowych wejściówek) na trybunach zasiadło ponad 15000 kibiców. Ostatni raz (w Ekstraklasie) taka sytuacja miała miejsce w sezonie 2004/05.

Źródło: https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/751217/pogon-szczecin-zaprosila-16-tysiecy-kibicow-na-urodziny-sandecja-nie-da-nam-pre


Dzięki znakomitej postawie fanów klub zdecydował się na obniżenie cen biletów na kolejny mecz z Arką Gdynia. W rezultacie derby Pomorza oglądało ponad 10000 widzów (co należy do rzadkości).




Dwa poniższe zestawienia obrazują frekwencję na stadionie Pogoni od sezonu 1994/95.

Źródło: własne - kliknij żeby powiększyć.



Źródło: własne

Pomimo słabej postawy sportowej w całym sezonie średnia widzów na trybunach była zbliżona do tej z poprzednich 6 lat. Władze klubu po raz pierwszy zdecydowały się na darmowe lub bardzo tanie bilety w 3 ostatnich meczach u siebie co zaowocowało znakomitą frekwencją. Cieszy fakt, że rozpatruje się inne metody ściągnięcia fanów na stadion poza samymi akcjami marketingowymi. Jeśli dojdą do tego zwycięstwa i wysokie miejsce w tabeli to bariera 10000 będzie przekraczana znacznie częściej.


Źródło: własne

piątek, 20 kwietnia 2018

70 mieć lat


Dzisiaj swoje 70 urodziny obchodzi największy klub Pomorza Zachodniego. Historia, która zaczęła się w 1948 roku trwa do dziś i wciąż rozpala serca szczecińskich fanów. 

Źródło: Kurier Szczeciński, kwiecień 1948

Obecnie granatowo-bordowi są kojarzeni głównie z piłką nożną, ale nie można zapominać, że sam klub posiadał swego czasu aż kilkanaście różnych sekcji i każda z nich dostarczała wielu powodów do radości.

Należały do nich:

  • Boks
Sekcja, która wychowała wielu mistrzów Polski, m.in. Jana Rutkowskiego, Romana Murawskiego czy Józefa Pińskiego, który toczył walki z największymi sławami polskiego boksu. Krzysztof Pierweniecki, młodzieżowy mistrz Europy, uczestniczył w igrzyskach olimpijskich w Monachium. Po reaktywacji Ekstraligi Szczecin jest obecnie reprezentowany przez Dumę Pomorza, która ma zamiar nawiązać do bokserskich sukcesów.
  • Gimnastyka artystyczna
Zawodniczki Pogoni brały udział m.in. w Pucharze Interwizji i Pucharze Świata oraz mistrzostwach Europy i globu. Drużynowo zdobywały mistrzostwo Polski (m.in. Janzer, Górska, Antkowiak i Rolicka).
  • Koszykówka
Wilki Morskie nie należały do czołowych polskich zespołów, ale i ta sekcja miała swoje 5 minut zdobywając w sezonie 1980/81 Puchar Polski. Zespół wychował wielu znakomitych koszykarzy, a jego tradycję próbuje kontynuować King Szczecin.
  • Lekkoatletyka
Wiesław Maniak i wszystko jasne. Ta sekcja Pogoni posiadała wielu znakomitych zawodników, ale to właśnie najszybszy biały człowiek jest jej wizytówką. Mistrzostwo Europy i medal olimpijski mówią same za siebie.
  • Piłka ręczna kobiet
Mistrzynie, wielokrotne medalistki mistrzostw Polski oraz zdobywczynie Pucharu to bardzo krótki opis tej najbardziej utytułowanej sekcji Pogoni. Szczypiornistki po dziś dzień stanowią wzór ciężkiej pracy i sumienności. Z powodzeniem tą piękną historię kontynuują zawodniczki SPRu.
  • Piłka ręczna mężczyzn
Szczypiorniści Pogoni to brązowi medaliści mistrzostw Polski. Portowiec Janusz Brzozowski może pochwalić się medalem na igrzyskach olimpijskich w Montrealu w 1976 roku. 
  • Siatkówka
Sekcja żeńska zdobywała m.in mistrzostwo okręgu, natomiast panowie brązowy medal mistrzostw Polski. 
  • Pływanie
Basen Pogoni był jednym z najlepszych tego typu obiektów w kraju. Klub wychował wielu wspaniałych zawodników, do których należał m.in. medalista mistrzostw Polski, Michał Pociej.
  • Szachy
Jedna z najdłużej działających sekcji, która może pochwalić się indywidualnymi mistrzostwami kraju i okręgu.
  • Tenis stołowy
Sekcja oparta głównie o swoich wychowanków i mająca sukcesy w ramach okręgu.
  • Zapasy
Klub osiągnął sporo na arenie krajowej oraz wychował kilku reprezentantów Polski. Fakt ten jest imponujący zważywszy, że sekcja istniała zaledwie kilka lat.
  • Żeglarstwo
Tylko w latach 90-tych zawodnicy Pogoni zdobyli ponad 30 medali mistrzostw Polski. Tradycje żeglarskie Grodu Gryfa i znakomite szkolenie sprawiły, że historię szczecińskiego żeglarska pomieści tylko gruba książka. Zawodnicy SEJK Pogoń Szczecin po dziś dzień sławią stolicę Pomorza Zachodniego na wszystkich akwenach świata.

***

Pogoni oraz wszystkim jej kibicom pozostaje życzyć samych sportowych sukcesów i co najmniej kolejnych 70 lat pozytywnych emocji.

W tym momencie pragnę również zaprosić na nowy cykl na blogu: "Pogoń niejedno ma imię", w którym opiszę każdą z sekcji.

Pierwsza część w zasadzie powstała jakiś czas temu i warto ją teraz przypomnieć:

Panie górą








niedziela, 18 marca 2018

Pogoń kontra...Los Angeles Galaxy


Podczas mojego pobytu w Kalifornii skorzystałem z okazji i wybrałem się na mecz pierwszej kolejki nowego sezonu MLS, LA Galaxy - Portland Timbers. Z racji wykonywania zawodu kibica postanowiłem pokusić się o porównanie rodzimej, szczecińskiej piłki oraz tej amerykańskiej.

Szanse, że kiedykolwiek dojdzie do pojedynku Pogoni z Galaxy na boisku są niewielkie, ale nie znaczy to, że oba kluby nie mogą zmierzyć się na papierze. 


Infrastruktura

Źródło: własne

Źródło: własne

Źródło: własne

Źródło: własne

Siedzibą LAG jest StubHub Center, stadion, który posiada 27 000 miejsc, czyli o 9 000 więcej niż rodzimy im. Floriana Krygiera. Obiekt sam w sobie nie powala na kolana. Jego cechami charakterystycznymi są cztery trybuny, w tym dwie zadaszone, ogromny telebim i zaplecze gastronomiczno-sanitarne. Biorąc pod uwagę to, że piłka nożna nie jest w USA najpopularniejszym sportem to taki stadion jest wystarczający.

Gdyby Pogoń dysponowała już nowym obiektem to w tej kategorii padłby remis, ale w tym momencie to LA Galaxy ma dużo więcej atutów (jednym z nich jest także bardzo duży i wygodny parking).

Pogoń - LA Galaxy 0:1.


Dla kibiców

Źródło: własne

Źródło: własne
Źródło: własne

Źródło: własne
Żeby dostać się na mecz MLS w Los Angeles wystarczy kupić bilet przez Internet (najtańsze wejściówki można nabyć za ok. 20$). Nie potrzeba kart kibica ani innych specjalnych dokumentów. Przed samym stadionem znajdują się miejsca, w których kibice mogą rozpalić grilla i rozpocząć przygotowania do spotkania długo przed jego rozpoczęciem (podobnie jak w Berlinie). Na samym obiekcie jest kilka atrakcji dla turystów (m.in. możliwość wykonania pamiątkowego zdjęcia z natychmiastowym wydrukiem) oraz spory wybór lokali gastronomicznych (niestety ceny są jak na polskie warunki bardzo wysokie). Fani Galaxy mogą zaopatrzyć się w pamiątki w specjalnych sklepach, które oferują zniżki i promocje w zależności od aktualnego wyniku meczu.

W tej kategorii ciężko znaleźć chociaż jeden element, który przemawiałby na korzyść Pogoni. Warunki na szczecińskim stadionie są niezmienne od wielu lat i komfort oglądania meczu jest daleki od ideału. Chyba warto po prostu postawić tu kropkę.

Pogoń - LA Galaxy 0:2.


Frekwencja

Źródło: własne

Źródło: własne

Kibice Galaxy wypełniają swój stadion średnio w 80%. Podczas meczu z Portland Timbers wskaźnik ten osiągnął nawet 92%.

W przypadku Pogoni szczecinianie zapełniają obiekt przy Twardowskiego średnio w 44% (Quo Vadis kibicu).

Na korzyść Galaxy przemawia też to, że drużyna jest bardzo dobrym produktem marketingowym, a Amerykanie coraz bardziej zaczynają przekonywać się do "soccera". Nie mniej jednak liczby wskazują jasno zwycięzcę w tej kategorii.

Pogoń - LA Galaxy 0:3.


Doping

Źródło: własne

Źródło: własne

Źródło: własne
Część kibiców Galaxy dość żywiołowo reagowała na wydarzenia na boisku. Na trybunach widoczne były dwa ośrodki prowadzenia dopingu (ciągłego, ale jednak stonowanego i skromnego). W tym aspekcie widać było różnicę pomiędzy piłką europejską a amerykańską. Można powiedzieć, że ilość nie przełożyła się w jakość. W Szczecinie doping wciąż jest na niezłym poziomie i o ile ostatnio nie znajduje się w czołówce Ekstraklasy o tyle przewyższa ten z inauguracji ligi w Los Angeles.

Pogoń - LA Galaxy 1:3.


Poziom sportowy

https://www.youtube.com/watch?v=vHIA9qC04gA

Ekipa z Los Angeles posiada w swoich szeregach sporo gwiazd znakomicie znanych z występów na boiskach Starego Kontynentu. Należą do nich m.in. Giovani dos Santos, Ashley Cole, Romain Alessandrini i Jonathan dos Santos. Ich doświadczenia nie było jednak widać w meczu z Portland Timbers (kiedy plac gry opuszczał Giovani większość kibiców przyjęła to z dużym zadowoleniem). Obie drużyny notowały sporo strat, a niektóre zagrania nie powinny mieć miejsca na tym poziomie rozgrywek. Sam mecz nie należał do ciekawych. Ostatecznie wygrało Galaxy 2:1.

Pomimo kiepskiego spotkania to ciężko jednak zestawić Delewa, Zwolińskiego czy Piotrowskiego z wyżej wymienionymi. Może jedynie Duncan byłby w stanie wpasować się w to towarzystwo.

Pogoń - LA Galaxy 1:4.


Samo porównanie ma charakter czysto teoretyczny i zabawowy. Jego wynik jest dość jednoznaczny, ale mógłby być bliski remisu, gdyby Pogoń miała już nowy upragniony stadion. Mecz MLS był na pewno ciekawym doświadczeniem, które mogę polecić każdemu kto będzie miał okazję przebywać w tamtym rejonie świata.


Źródło: własne.


piątek, 9 lutego 2018

Zima zła


O dokonaniach szczecinian na letnich igrzyskach olimpijskich napisano już wiele artykułów, a nawet kilka książek (odpowiednie informacje są również do znalezienia na stronie http://bramasportowa.blogspot.com/p/szczecinscy-olimpijczycy.html). Niewiele jest jednak publikacji, w których można w jakikolwiek sposób powiązać Gród Gryfa z igrzyskami zimowymi. Ma na to wpływ oczywiście kilka czynników: położenie geograficzne Szczecina, brak odpowiedniej infrastruktury oraz generalnie bardzo słaba postawa reprezentantów Polski na tego typu zawodach (zaledwie 20 medali na 22 starty). 

Nie znaczy to jednak, że wśród wszystkich zawodników, którzy do tej pory reprezentowali nasz kraj (i nie tylko) na ZIO nie ma nikogo kto w jakimś stopniu byłby powiązany ze stolicą Pomorza Zachodniego. Wynik poszukiwań jednak też nie rzuca na kolana. Wygląda na to, że w całej nowożytnej (oraz starożytnej) historii było zaledwie dwoje sportowców, których można powiązać ze Szczecinem poprzez kryterium o nazwie: "miejsce urodzenia". Co ciekawe i w tym krótkim zestawieniu daje o sobie znać wielokulturowa przeszłość miasta. 


Szczecinianie na ZIO:


Andrzej Piekoszewski

Wzrost: 179 cm 
Waga: 97 kg
Data urodzenia: 30 czerwiec 1950 
Klub: MBKS Śnieżka Karpacz 
Konkurencja: Saneczkarstwo

Ten urodzony w Szczecinie zawodnik wystąpił na igrzyskach w 1976 roku w Innsbrucku, na których zajął 19 miejsce.

Źródło: https://www.sports-reference.com/olympics/athletes/pi/andrzej-piekoszewski-1.html

Dodatkowo Piekoszewski był wicemistrzem Polski oraz wielokrotnym uczestnikiem MŚ (najlepszy wynik: 5 miejsce w Oberhofie 1973).




Inge Lieckfeldt

Wzrost: 160 cm 
Waga: 56 kg
Data urodzenia: 4 październik 1941 
Klub: SC Dynamo Berlin
Konkurencja: Łyżwiarstwo szybkie
Kraj: Niemcy

Źródło: http://www.app-in-die-geschichte.de/document/60152

Łyżwiarka urodzona w Stettinie Szczecinie wystąpiła na igrzyskach w tym samym mieście co Andrzej Piekoszewski. Ich starty dzieliło jednak aż 12 lat. Na zawodach w 1964 roku reprezentantka Niemiec zajęła 21 miejsce zarówno na 1500 jak i 3000 m.

Źródło: https://www.sports-reference.com/olympics/athletes/li/inge-lieckfeldt-1.html


Powyższe wyniki nie były niczym nadzwyczajnym, ale ważne, że i w zimowych dyscyplinach Gród Gryfa miał "swoich" zawodników. Być może w kolejnych latach (dziesięcioleciach) powyższa lista  nieco się powiększy.


Źródło: własne

wtorek, 30 stycznia 2018

Sięgnąć nieba



Około 150 m n.p.m. Na tej wysokości znajdują się najwyżej położone punkty stolicy Pomorza Zachodniego. Nie jest to jednak przeszkodą żeby reprezentanci Szczecina zdobywali szczyty położone wyżej...znacznie wyżej. 

Himalaizm jest bardzo osobliwą dyscypliną sportu. Nie ma w nim widzów, kibice nie zbierają autografów, nie są prowadzone relacje "na żywo", a o samych bohaterach robi się głośno tylko w dwóch przypadkach: zdobycia szczytu (i to nie byle jakiego) lub tragicznego wypadku (jak ostatnio w przypadku Nanga Parbat). W takich warunkach działają między innymi członkowie Szczecińskiego Klubu Wysokogórskiego oraz inni wspinacze z Grodu Gryfa.

Początki SKW to lata 50 XX wieku, a sama historia klubu jest bardzo bogata. Pierwsza zagraniczna wyprawa została zorganizowana w 1957. Przez 65 lat jego członkowie meldowali się na zboczach lub na szczytach m.in. Alp, Andów i Himalajów. Pełną listę wypraw i (znakomicie opisaną) historię klubu można znaleźć na stronach:


W XXI wieku prasa dość często opisywała planowane wyprawy i dokonania wspinaczy ze Szczecina. 

W 2003 roku relację z wyprawy na K2 zdawał Bartosz Duda, który był członkiem sporego zespołu próbującego zdobyć ten wciąż niedostępny zimą szczyt.

Źródlo: archiwum własne

W 2004 roku Jerzy Kawiak i Dariusz Szut zdobyli Chan Tengri (7010m) po męczącej i pełnej wyzwań wyprawie (http://www.szkw.extremal.pl/wyprawy.php?kat=5).

Źródło: archiwum własne

Rok 2005 to peruwiańskie Andy. Pomimo ambitnych planów udało się zdobyć "jedynie" północny wierzchołek Huascaran. Dokonali tego: Jerzy Kawiak, Jakub Michalak i Dominik Pilip (http://www.szkw.extremal.pl/wyprawy.php?kat=4).

Źródło: archiwum własne

Źródło: archiwum własne

2006 rok to Cerro Torre w Patagonii i sukces Marcina Tomaszewskiego i Krzysztofa Belczyńskiego.

Źródło: archiwum własne

Sporo grupa członków SKW wyruszyła również w stronę Pamiru z nadzieją na zdobycie tamtejszych szczytów.

Źródło: archiwum własne

W tym samym okresie doszło również do historycznego wydarzenia. Szczecinianin Janusz Adamski zdobył Mount Everest i jako pierwszy mieszkaniec stolicy Pomorza Zachodniego zameldował się na najwyższym szczycie ziemi.

Źródło: archiwum własne, duże powiększenie: https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhu7elb_ScS3vMjywUtOhFovotfPfLMyosVzjEbP5-pag7TZjPus2E7Pe4jkEecmooM3c0e42UQT1H5-losPab1bwyEPnVIQmzwm-5wfT43jmW1xHgaZtccupNe2QxJv0ui9RKgfyLg/s1600/6b.jpg

Źródlo: http://www.gs24.pl/magazyn/art/5244386,nie-spotkal-yetiego,id,t.html

Dwa lata później szczecinianie próbują swoich sił w wyprawie Karakorum 2008. Pogoda jednak ponownie krzyżuje szyki i okazuje się przeciwnikiem, z którym nie sposób wygrać.

Źródło: archiwum własne



W zeszłym roku ponownie zrobiło się głośno o Januszu Adamskim. Został on pierwszym Polakiem, który dokonał trawersu Mount Everestu. Jak się później okazało przypłacił to 10 letnim zakazem wspinaczki w Himalajach.

https://www.polskieradio.pl/43/265/Artykul/1768077,Pierwszy-taki-wyczyn-Polaka-na-Mount-Everest-Bialoczerwona-flaga-takze-na-Lhotse

http://24kurier.pl/aktualnosci/wiadomosci/janusz-adamski-pierwszy-szczecinianin-na-everescie/

https://www.youtube.com/watch?v=Bt-m1FIIF9s



https://www.tvn24.pl/pomorze,42/historyczny-wyczyn-szczecinskiego-himalaisty,753167.html


Polacy zawsze należeli do czołowych alpinistów na kuli ziemskiej. Trzeba docenić ich upór i zaangażowanie. Dzięki sportowcom z Pomorza Zachodniego flaga Szczecina dumnie powiewa na szczytach świata.


Źródło: własne

sobota, 13 stycznia 2018

Mission (im)possible


To była niewątpliwie jedna z gorszych rund w historii Pogoni. 12 porażek w 21 meczach i średnia 0,8 pkt/mecz mówią same za siebie. Szczecinianie zajmują ostatnie miejsce w tabeli i gdyby nie dwa  zwycięstwa na koniec roku (3:1 z Lechią i 1:0 z Arką) to w zasadzie już teraz władze portowej jedenastki mogłyby zastanawiać się nad terminarzem I ligi w przyszłym sezonie. Czy Pogoń opuści szeregi Ekstraklasy? Piłkarscy eksperci są w większości zgodni: nie. Granatowo-Bordowi dysponują składem, który powinien im zapewnić miejsce bliżej środka tabeli. Zmiany w drużynie i nowy trener ze świeżym podejściem i taktyką przemawiają za tym scenariuszem. Co jednak mówią statystyki?

Poniżej przedstawiono zestawienie z ostatnich 15 sezonów pokazujące jaki los zwykle spotykał drużyny, które kończyły rok na ostatnim miejscu w tabeli.

Źródło: własne, kliknij żeby powiększyć

Aż 12 razy misja pod tytułem "utrzymanie" kończyła się niepowodzeniem. Pogoń ze swoją średnią punktów plasuje się w czołówce powyższych drużyn, ale przykład Podbeskidzia z sezonu 2015/16 pokazuje, że w Ekstraklasie należy spodziewać się wszystkiego. Otuchy dodaje sytuacja z sezonu 2010/11, w którym to Cracovia po bardzo nieudanej jesieni wiosną zdobyła aż 21 punktów. Rok później olbrzymi skok w tabeli zanotowało Zagłębie (z miejsca 16 na 9). W sezonie 2012/13 skazywane na spadek wspomniane już Podbeskidzie w samej rundzie wiosennej było trzecią drużyną w kraju. Te trzy przypadki pokazują, że tak naprawdę wszytko jest w nogach (i głowach) zawodników Pogoni. 

Należy odpowiedzieć sobie również na jeszcze jedno pytanie. Ile punktów trzeba zdobyć, aby ze spokojem patrzeć w przyszłość? Pokazuje to poniższe zestawienie:

Źródło: własne, kliknij żeby powiększyć

Od rozgrywek 2013/2014 i wprowadzenia podziału punktów można powiedzieć, że po sezonie zasadniczym gra zaczyna się od nowa. Jednak gdyby traktować 30 kolejkę jako tą graniczną to właśnie 30 "oczek" zwykle dawało spokojny byt. W tym momencie Portowcom do dobrej (teoretycznie) pozycji na starcie grupy spadkowej (chyba już nikt nie myśli o mistrzowskiej) potrzeba więc 13 punktów. Przy 9 meczach do rozegrania daje to średnio 1,4 pkt/mecz, czyli prawie dwa razy więcej niż Portowcy zdobywali dotychczas.

Kolejni rywale Pogoni i prognozowane wyniki:

Sandecja Nowy Sącz (dom) - wygrana
Lech Poznań (wyjazd) - porażka
Wisła Płock (dom) - remis
Górnik Zabrze (wyjazd) - remis
Koron Kielce (wyjazd) - wygrana
Cracovia (dom) - remis
Termalica Nieciecza (wyjazd) - porażka
Śląsk Wrocław (dom) - wygrana
Legia Warszawa (wyjazd) - porażka

Kolejni rywale Piasta Gliwice i prognozowane wyniki:

Jagiellonia Białystok (dom) - porażka
Lechia Gdańsk (wyjazd) - remis
Wisła Kraków (dom) - porażka
Arka Gdynia (wyjazd) - wygrana
Górnik Zabrze (dom) - porażka
Sandecja Nowy Sącz (wyjazd) - remis
Zagłębie Lubin (dom) - remis
Wisła Płock (wyjazd) - wygrana
Termalica Nieciecza (dom) - remis

Kolejni rywale Sandecji Nowy Sącz i prognozowane wyniki:

Pogoń (wyjazd) - porażka
Korona Kielce (dom) - remis
Termalica Nieciecza (wyjazd) - remis
Zagłębie Lubin (dom) - porażka
Śląsk Wrocław (wyjazd) - wygrana
Piast Gliwice (dom) - remis
Cracovia (wyjazd) - porażka
Górnik Zabrze (wyjazd) - porażka
Wisła Kraków (dom) - remis

Przy takich wynikach układ pomiędzy aktualnie trzema ostatnimi drużynami wyglądałby następująco (po 30 kolejkach):
Piast - 30 pkt
Pogoń - 29 pkt
Sandecja - 28 pkt

To pokazuje jak dużo pracy czeka Granatwo-Bordowych, aby na 70-lecie klubu nie chodzić ze spuszczonymi głowami. Całe szczęście sezon zakończy się dopiero po 37 meczach. Ważne, aby piłkarze Kosty Runjaic'a dawali z siebie 100% w każdym spotkaniu. Przy obecnej sytuacji w tabeli jest to jedyna ścieżka, która może pozwolić na utrzymanie.

Źródło: www.bramasportowa.blogspot.com


sobota, 30 grudnia 2017

Wydarzyło się w Szczecinie, część 11



Kiedy kibice opuszczali szczeciński stadion po meczu Polski z Irakiem w 1970 roku nie przypuszczali, że na kolejny oficjalny mecz kadry przyjdzie im czekać aż 32 lata. W sierpniu 2002 do Grodu Gryfa zawitała ekipa Belgii. Dla reprezentacji był to mecz szczególny, bo pierwszy pod wodzą nowego selekcjonera Zbigniewa Bońka i pierwszy po kompromitującym występie na mistrzostwach świata w Korei i Japonii. Do Szczecina przyjechali m.in. Żurawski, Kosowski, Wichniarek i Bąk. Czerwone Diabły miały straszyć Polaków Mpenzą, Sonckiem i Van Buytenem.

Źródło: własne

Źródło: archiwum własne

Obie drużyny wystąpiły w następujących składach:

Polska: Majdan (46. Kowalewski) – Głowacki, Jacek Bąk, Michał Żewłakow (46 Kos) – Karwan (46. Kuś), Lewandowski, Murawski (66. Bogusz), Kosowski (46. Kucharski), Kaczorowski (46. Rząsa) – Żurawski (46. Marcin Żewłakow), Wichniarek, (78. Kryszałowicz). 

Belgia: De Vlieger (68. Herpoel) – Vreven (68. Peeters), Simons (74. Vallgaern), Van Buyten (46. de Boeck) – Dheedene (61. Vanderhaege) Englebert, Vanderhaege, Baseggio (81. Blondel), Goor (81. Daerden ) – Emile Mpenza (74. Vanderheyden), Sonck.


W pierwszej połowie w bramce Polaków zagrał wychowanek Pogoni, Radosław Majdan. Mecz zaczął się znakomicie dla ekipy Bońka. Już w 6 minucie błąd bramkarza gości wykorzystał Żurawski i 20 000 widzów poderwało się ze swoich miejsc. Gdy wydawało się, że korzystny wynik uda się utrzymać do przerwy w 42 minucie niefortunnie piąstkował Majdan i Sonck doprowadził do remisu. W zasadzie w tym momencie obie jedenastki mogły rozjechać się już do domów. Druga połowa była bez historii, a pojedyncze oklaski kibiców przeplatały się z ziewaniem. Wynik już się nie zmienił i Zbigniew Boniek nie mógł być w pełni zadowolony ze swojego debiutu. Na słabą grę reprezentacji uwagę zwróciły dzienniki sportowe. Została zauważona też znakomita postawa szczecińskich kibiców, którzy szczelnie wypełnili stadion przy Twardowskiego.

Polska – Belgia 1:1 (1:1)
Bramki: Żurawski 6 – Sonck 42 
Widzów: około 20 000


Źródło: archiwum własne

Źródło: archiwum własne

Źródło: archiwum własne
Źródło: archiwum własne
Źródło: szczecin.sport.pl
Bramki:

https://www.youtube.com/watch?v=IuPQbgCf4zM


Ciekawostki meczu: 
  • był to pierwszy, oficjalny mecz kadry Polski w Szczecinie od 1970 roku
  • na ławce trenerskiej reprezentacji debiut zaliczył Zbigniew Boniek
  • szansę na  pokazanie się szczecińskiej publiczności miał wychowanek Pogoni, Radosław Majdan
  • stadion przy Twardowskiego szczelnie się wypełnił, a 20 000 wejściówek rozeszło się praktycznie w kilka godzin

Wypowiedzi po meczu:

Choć nie strzeliłem gola, myślę, że nie było najgorzej. W tym by pokazać więcej ciekawych akcji najbardziej przeszkadzał nam brak zgrania. Artur Wichniarek

Jak grali hymn, to łza w oku mi się zakręciła. Występ w podstawowym składzie reprezentacji na stadionie, gdzie się wychowałem i grałem przez wiele lat był niezapomnianym przeżyciem (...) Radosław Majdan


Kariera trenerska Zbigniewa Bońka:
  • 1990–1991 Lecce (spadek do Serie B)
  • 1991–1992 Bari (spadek do Serie B)
  • 1992–1993 Sambenedettese
  • 1994–1996 Avellino
  • 2002    Polska (rezygnacja w grudniu 2002)


Kolejne spotkania kadry w Szczecinie to potyczki z Grecją, Albanią i Kamerunem. Czy będą kolejne pokaże czas, ale na pewno nie ma co na to liczyć przed rokiem 2020 (21?), bo dopiero wtedy ma być ukończona modernizacja stadionu Pogoni. 



Źródło: własne
Znajdź mnie na fb: www.facebook.com/bramasportowa

*******************